Koński comeback i ... goodbye :D Po ponad roku wyszywania skończyłam konie, wreszcie ! I choć brak czasu nie pozwalał mi aktywniej uczestniczyć w naszej wspólnej zabawie to nadal będę wpadać by śledzić Wasze postępy w SAL-u. Dziękuję za ciepłe przyjęcie ! Pozdrawiam :)
Turbodoładowanie w igiełce swej włączyłam i ogiera w mig wyszyłam, bo o tygryskach pewnych marzę i by z Sylwią haftować w parze :D
A tak poza tym to stwierdziłam, że szybciej się haftuje xxx niż półkrzyżyki, może dlatego, że dzięki krzyżykom coraz więcej widać koniki a nie nudne trawsko ;-) Do zobaczenia !
P.S. Z niecierpliwością czekam na resztę samplerków i innych obrazków w naszej wspólnej zabawie.
Dzięki wiosennym deszczom, ale przede wszystkim dzięki Waszej motywacji, trawka podrosła :)
Z powodu zbliżających się świąt ogłaszam przerwę w haftowaniu koni. Zabieram się do ozdabiania mojego pokoju haftowanymi pisankami. Następna odsłona będzie dopiero po świętach. Korzystając z okazji życzę Wszystkim Wielkanocnej Radości Zmartwychwstałego Pana!
Miało być w piątek, jest dzisiaj. Miało być trochę więcej, jest tyle ile jest... niewiele. Obiecałam sobie, słowa dotrzymałam, odstawiłam powellka. I co ja poradzę, że bieżnik hardangerowy wołał mnie z czeluści szafy, żeby go dokończyć wreszcie i zaprezentować światu na ławie. Tak więc podzieliłam te dwa tygodnie na hardanger i konie. I jak tak dalej pójdzie to szkapy, których zresztą jeszcze nie ma, z głodu zdechną nim się doczekają ode mnie trawy :))) Piękne te Wasze samplerki, szczególnie wpadł mi w oko różany, wsadziłam go w nie malejącą kolejkę wzorów do wyhaftowania. Trzymam kciuki za Wasze postępy i czekam na więcej motywacji.
Witam i ja :) Bardzo spodobał mi się pomysł wspólnego haftowania, więc i ja się dopisuję ze swoimi konikami. Liczę na wzmożony doping, bo ostatnio praca nad nimi przeszła z tempa żółwiego w ślimaczy. Konie zaczęłam we wrześniu zeszłego roku i choć wzory firmy Dimensions należą do moich ulubionych to ostatnio mam do nich mniej cierpliwości, a te z Was, które się z nimi spotkały wiedzą jak są pracochłonne. No i powellkowa Wenecja skutecznie odciąga mnie od nich :) Mimo wszystko chciałabym je wreszcie skończyć. Postępy w haftowaniu będę pokazywała co drugi piątek. A dziś pokazuję Wam ile mam, no i do czego dążę :)